Są takie dni, jak ten, kiedy człowiek czuje dziwne mrowienie w żołądku. Robisz sobie wtedy miętę i nic, pijesz profilaktycznie Stoperan i nic, kładziesz się i leżysz, bo czujesz, że już tylko to możesz.
I marzysz. A marzenia są po to, aby móc wymarzyć sobie wszystko, nawet to najmniej prawdopodobne. Ale musisz marzyć, bo czujesz, że to ten moment, ta chwila.
Zamykasz oczy, odpływasz, zapadasz się w sobie i swoich marzeniach.
Czujesz dłoń, która gładzi Twoje włosy, palce przesuwające się po Twoich ustach, czujesz zapach. Mrowienie narasta, dłoń to za mało. Czujesz zbliżające się ciepło czyichś ust, dotykają Cię a to powoduje, ze serce zaczyna bić szybciej. Mrowienie przybiera na sile. Chcesz aby usta nie przestawały, chcesz jeszcze więcej. I zapadasz się w krainę rozkoszy, gdzie każdy zmysł odbiera to, co się dzieje po stokroć silniej i mocniej. Wijesz się jakby to miało Ci pomóc w ucieczce przed nieziemskim uniesieniem a z drugiej strony obejmujesz kurczowo ciało, którego tak pragniesz...
Pobudka!!! Zupa się przypala!!!
Stoperan też zadziałał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz